zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010
Prorok
konfabulacja, 17 kwietnia 2003 r.

To jedno nie ulegało kwestii. Był prorokiem -- czy tego chciał, czy nie. Widział rzeczy, o których inni nawet nie śnili (tak rzadko śni się o sprawach zwyczajnych), jego umysł wędrował niejako przed nim. Owszem, w równie szarej rzeczywistości, co umysły bliźnich, ale zawsze te kilka kroków z przodu.

I podobnie, jak ci Prorocy z dużego "P" -- miał z tym poważny problem. Nie, żeby ktoś go prześladował -- ba, nikt nawet nie próbował piętnować tej jego szczególności, i, co ciekawe, nikt też nie próbował jej wykorzystać.

Może to dlatego, że nie miał nad nią kontroli? A może, prozaicznie, że był, nomen omen, prorokiem prozaicznym?

Nigdy nie przewidział żadnego zakładu czy loterii, nie potrafił odgadywać kart, nie miał pojęcia o giełdzie. Los oszczędził mu wizji apokaliptycznych, pozbawił też, na jego nieszczęście, wizji rozeznania -- miał poważne problemy z rozróżnieniem teraźniejszości od przyszłości, a co gorsza -- nie widział różnicy między przyszłością prawdopodobną a nieuchronną.

I tak -- proroczy instynkt podszeptywał bójkę -- bił więc pierwszy; zawsze pierwszy, często stając się jedyną chryi przyczyną. Aprioryczna wiedza mówiła o potężnym kacu, więc pił, wiedząc, że z proroctwem nie ma szans wygrać, a w osnowę rzeczywistości interweniować mu nie wolno. Bo, choć był prostym człowiekiem, czuł, że kac bez przyczyny mógłby poważnie zachwiać Odwiecznym Porządkiem.

Jan wyśnił smoka, Faraon krowy, a on mógł liczyć co najwyżej na kurę, do tego strasznie chudą. Nadto chwilę później budziło go dziobanie, a nim pokojarzył fakty -- wyśnione ptaszydło zżerało mu sznurówki.

I tak dalej, i tak dalej.. aż po grób.

Zginął męczeńsko. Wróć. W mękach. Prozaicznie, przez bardzo prozaiczne proroctwo, którego nie rozpoznał. Jego wieszcze receptory odebrały pośpieszny do Zielonej Góry, więc wsiadł -- zachodząc w martwą już wtedy głowę, dlaczego w środku zimy pociąg przyjechał na czas.

/z serii: Konfabulacje Czwartkowe
dla pinakoteka.com/

piotr.chlipalski
o, 12 grudnia 2002 r.

aktor teatru A.

w zasadzie "publicysta".

od czasu do czasu fotograf.

zdarzyło się, że fotomodel.

student teologii, z zacięciem filozoficznym.

bywa, że specjalista IT -- administrator, programista, webmaster.

raczej pomysłowy.

więcej konkretów

Wino dla ludzi jest życiem, jeżeli pić je będziesz w miarę. Jakież ma życie ten, który jest pozbawiony wina? Stworzone jest ono bowiem dla rozweselenia ludzi.

Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite w swoim czasie i z umiarkowaniem.

Matrix
recenzja, 26 września 2000 r.

kolejny film, którego kategorycznie nie powinno się opisywać. co gorsza - teledysk promujący go przywodzi na myśl kolejną bezmyślną strzelaninę... gdy nieopatrznie przeczytamy jakąś recenzję "z pism kobiecych rodem" - możemy dowiedzieć się, iż bohater to cyborg wkraczający w świat gier komputerowych. ktoś dopatrzył się nawet podobieństwa do "Terminatora".

a Matrix to ciężka fantastyka w doskonałym wydaniu - pomysłu nie powstydziłby się nawet Dick, którego to domeną było umieszczać zwyczajnych ludzi w "nie do końca" zwyczajnym świecie. patrząc na techniczną stronę filmu - cieszę się, że nikt nie próbował nakręcić go wcześniej - efekty specjalne są dokładnie takie, jakie być powinny - nie rażą swą nienaturalnością. jeszcze większą radością napawa obsada, gdy tylko uświadomimy sobie, iż w roli Neo moglibyśmy oglądać... Leonardo DiCaprio.

czego się spodziewać? przede wszystkim - niespodziewanego. poza tym - utrzymanej "w klimacie" muzyki, wspomnianych efektów specjalnych, kilku świetnych kreacji aktorskich... będą hackerzy, wszechobecni agenci, będą bijatyki, strzelaniny, wybuchy. nie braknie przemyśleń "egzystencjalnych", będzie o ideałach, lojalności, zdradzie. słowem - będziesz chciał to zobaczyć jeszcze raz. :]

jak dla mnie - film roku.

powyższe słowa napisałem w czerwcu, gdy pierwszy raz ujrzałem film. obecnie widać już jego skutki. absolutna "kultowość" tej produkcji dla wielu przyćmiła nawet równolegle "grane" Gwiezdne Wojny. sieć zaroiła się od matrixowych stron, na wielu komputerach Matrix "spływa" wygaszaczem ekranu, zastępuje pulpit. co sprytniejsi znajdą sam film w formacie MPEG czy ścieżkę dźwiękową w MP3. pełny sukces komercyjny (choć, na szczęście, Matrixu nie znajdziemy na co drugim produkcie spożywczym, do czego najprawdopodobniej zmierzają Gwiezdne Wojny), rozpoczęto prace nad uczynieniem z filmu trylogii.

tekst napisany dla Reportera.

verte »