chlip.pl
zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010
Przeglądasz teksty w kategorii: felietony
verte »
« verte


Blog III
felieton, 20 listopada 2001 r.

-- Co tam u Ciebie?
-- Wiesz, ostatnio byłem w Krakowie i..
-- A, tak, czytałem.

To raczej typowy scenariusz rozmowy z człowiekiem prowadzącym bloga (ang. web log -- sieciowy dziennik) -- z kimś udostępniającym zapis swoich myśli w sieci.

Po publikacjach na temat tego trendu Polskiej sieci w takich pismach, jak "Playboy" czy "Filipinka", niesłusznie wśród wielu utrwaliło się przekonanie, iż blog to typowy pamiętnik nastolatki, pełen istotnych dla niej jedynie błahostek codzienności w wersji internetowej. Owszem, bywa i tak -- na filipinkowych pamiętnikach jednak nie koniec.

Kolejnym "sztandarowym" przykładem polskiej prasy jest, opisujący swe miłosne podboje, nieposkromiony "Lubek z Warszawy" i, oczywiście, Krystyna Janda -- odkrywająca tajemnice życia gwiazdy przed całym światem "artystka multimedialna".

Spróbujmy jednak inaczej. Wyobraź sobie kartkę papieru. Kartkę papieru zawierającą jakąś myśl, ubraną w słowa chwilę, marzenie, komentarz filmu, książki.. Skrawek myśli autora, zatrzymaną na niej codzienność. Wyobraź sobie cały zeszyt takich kartek papieru. Każda z nich stanowi odrębną całość, wszystkie razem -- swoiste dzieło literackie. Blog.

Są tacy, którzy uważają je za szczyt sieciowego ekshibicjonizmu, wrzucając do jednego worka z reality-shows, nie brak jednak i tych, którzy upatrują w blogach nowej, odpowiadającej naszym czasom, formy literatury. Jedno jest jednak pewne -- ta nowinka zza Wielkiej Wody zadomowiła się w naszym rodzimym Internecie na dobre -- na dzień dzisiejszy liczba polskich blogów, dzięki takim automatom, jak blog.pl, nlog czy niBylog, sięga kilku tysięcy.

Kilka tysięcy Polaków udostępniających fragmenty siebie w sieci. Poznających się tą drogą nawzajem, dyskutujących na wszelakie tematy -- od spraw stricte zawodowych przez komentarze wydarzeń codzienności, po ciężkie dyskusje o życiu, sensie istnienia. Łączy ich jedynie forma publikacji, często nie wiedzą o swoim istnieniu -- wybierają sobie kilku znajomych-nieznajomych, do nich zapraszają ze swoich stron, o ich spojrzeniu na świat wiedzą często więcej, niż ich własne rodziny.

Jeszcze rok temu ich liczba w polskiej sieci sięgała setki, dwa lata temu było ich kilkoro. Mieli do wyboru narzędzie amerykańskich programistów -- Blogger lub własne, autorskie rozwiązania -- musieli posiadać choć elementarną wiedzę o WWW, miejsce na serwerze, pomysł na oprawę graficzną swych słów.

Dziś wystarczą 2 minuty poświęcone na założenie konta-bloga w serwisie nlog czy blog.pl, by stworzyć własny "pamiętnik". Może dlatego, niestety, ciężar z jakości przeniósł się na ilość. Blogi pojawiają się, po chwili znikają, a ich autorzy często sami nie wiedzą, po co je założyli, o czym tak naprawdę chcą pisać. Zakładają po pięć liczników, by mieć pewność, że ktoś czyta, że dzięki temu stają się osobą publiczną. Piszą dla pisania, dla statystyk -- nie dbają o jakość, o poprawność stylistyczną.. często zapominają nawet o treści. To grupa "z medialnej nagonki".

A ci, których ośmielę nazwać się "powołanymi"? Ci wiedzą doskonale o czym chcą pisać, wiedzą, w jaki sposób. Stawiają sobie granice prywatności, intymności. Gdy nie mają nic do powiedzenia -- nie mówią -- myślenie "muszę pisać, bo stracę popularność", tak częste dla pierwszej grupy, jest im obce. Znają swoją wartość, bawią się słowami, formą. Zostawiają w sieci kawałek siebie.

Blog. Pamiętnik? A może potężne medium opiniotwórcze? Władza w rękach ludu -- odebrana prasie, telewizji, politykom? Może w czasach, gdy dziennikarzy rzadko stać na autentyczność, na własne zdanie; gdy telewizja serwuje poniżającą papkę triady złożonej z audiotele, telenowel i coraz to wymyślniejszych reality-shows -- autentyczność spojrzenia na świat osoby w tę medialną machinę nie wplątanej ma szansę przyciągnąć sporą liczbę spragnionych życia czytelników.

I, być może, już w całkiem niedalekiej przyszłości to właśnie blogi będą podstawowym źródłem codziennych informacji o świecie, ciekawostek, dobrych zdarzeń -- niekoniecznie spektakularnych, tak różnych od prezentowanych w szukających sensacji mediach. Zdarzeń pięknych, dobrych, prawdziwych..

A może to już dzieje się -- tu i teraz, na naszych oczach?

napisane dla Onetowej Republiki.

verte »
« verte