chlip.pl
zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010
Przeglądasz teksty w kategorii: konfabulacje
verte »
« verte


Ewolucja
konfabulacja, 14 sierpnia 2003 r.

Zabłądził. Powoli docierała do niego ta przykra świadomość, że nie ma zielonego pojęcia, gdzie jest, a tym bardziej, w którą stronę powinien iść. Las był zwyczajnie za duży, a pomysł nocnej przechadzki, tak ekscytujący w teorii -- w praktyce doprowadził go do równie niechcianej fali rozpaczy.

Musiały się dostosować. Ponad tysiąc lat tradycji, wygodnej rutyny -- zakończone smutnym doświadczeniem ostatniego dziesięciolecia -- jeśli nie zmienią swoich metod, niechybnie umrą z głodu.

Samochód zostawił przy drodze; wiedział, że jeśli tylko ją znajdzie.. Bał się położyć. Wizja setek leśnych stworzeń, które z pewnością oblezą go, gdy zaśnie (o ile w ogóle uda mu się zasnąć) całkiem skutecznie utrzymywała go na nogach. Mijała już trzecia godzina błądzenia -- cena za piętnastominutowy spacer.

Od dawna już nikt się nimi nie interesował; wypadły z obiegu legend, nie opowiadano o nich przy ogniskach. To był dobry czas -- ich Czas Uczty, dokładnie, jak przepowiedziano. Nikt bowiem nie obawia się czegoś, o czego istnieniu nie wie, a jeśli nawet przypadkiem słyszał -- w co, z całą pewnością, nie wierzy. Ludzie stali się nieostrożni, stali się łatwym łupem.

Przed czwartą nad ranem, bardziej słaniając się, niż idąc, usłyszał warkot maszyn. Ku własnemu zdziwieniu potrafił określić kierunek, z którego dochodziły doń zbawienne dźwięki -- dotychczas las (czy może bardziej zmęczenie) płatał mu akustyczne figle, przez moment nawet racząc go śpiewem, krążącym gdzieś w koronach drzew.

Przepowiedziano jednak, że gdy Czas Uczty się skończy -- przyjdzie Dzień Zmian. Wiedziały, że nadejdzie i choć niechętne -- były przygotowane. I gdy stało się jasne, że nocą przez las nikt już piechotą nie chodzi; gdy oczywistym było, że nawet biedniejszych stać na Malucha czy Starego Opla -- otwarto Księgę i wprowadzono Zmiany.

Przedarł się przez kolejną zaporę chaszczy i.. osłupiał.

I tak oto Strzygi i Utopce, zorganizowane w brygady, w pomarańczowych kamizelkach, kładą asfalt. Nitkę świeżutkiego asfaltu prowadzącego, po łagodnym łuku, wprost do jeziora..

/z serii: Konfabulacje Czwartkowe
dla pinakoteka.com/

verte »
« verte