Po Sapkowskiego bałem się sięgnąć. Bałem się, że będzie to bardzo nieudana stylizacja "a'la Kmicic", siłowa próba stworzenia polskiego fantasy -- chłopskiego, siermiężnego, bardzo nie-baśniowego. Broniłem się do chwili, gdy w ręce wpadły mi dwa z wiedźmińskich opowiadań, udostępniane na stronach autora..
Urzekły mnie. Następnego dnia 7 ksiąg o Wiedźminie czekało już na swój czas. Na początek "rozgrzewające" dwa tomy opowiadań -- prezentacja świata, bohaterów, potworów.. Świata jakże swojskich bazyliszków i tchórzliwych wójtów przeplatających się z Elfami, Krasnoludami i z rzadka pojawiającymi się smokami. Świata przewrotnie wplątanych weń baśni -- pełnego swawoli, piwa i paskudnych charakterów.
Wreszcie, świata naszego samuraja -- walczącego ze złem dla pieniędzy, białowłosego "profesjonała" -- specjalnie szkolonego, pełnego tajemnic Geralta z Rivii. Herosa, któremu nie brak rozterek, który wcale nie jest niezniszczalny, którego targają namiętności.. Faceta, którego od razu da się lubić -- odmieńca, z jego "paskudnym" uśmiechem i kocimi oczami.
Dwa tomy opowiadań, które połyka się z przyjemnością i poczuciem niedosytu.. pragniesz więcej.
Nadchodzi czas na danie właściwe. Pięć tomów, do których Sapkowski przygotował się, w których widać coraz więcej zabaw z czytelnikiem, coraz ciekawsze środki, wykorzystujący przewagę słowa czytanego, nad kinem czy teatrem, sposób prezentacji treści. W którym to pięcioksięgu Wiedźmin staje się jeszcze bardziej ludzki, jego świat bardziej złożony, wciągający.
Pojawiają się nowi, równie zagadkowi, przyjaciele oraz wrogowie -- ci ostatni nie do końca źli, niejednoznaczni.. pociągający. Ludzie (no, niekoniecznie) posiadający własną historię, własne cele -- często bardzo zbieżne z dążeniami ich przeciwników -- postawieni przez los po niewłaściwych stronach rzeki.
Historia wiedźmina, który większość swoich problemów rozcinał na wiele, trudnych do poskładania, kawałków przeradza się w historię wielkiej wojny, całkiem sporych intryg, gdzie kartą przetargową jest dziecko-niespodzianka, przeznaczone właśnie jemu.. Dziecko, równie, jak on niezwyczajne, równie niepokorne.
Sapkowski zaskakuje, w najmniej oczekiwanych momentach zmienia drogę, którą podążał, miesza czas, miejsca, narrację.. Czyni lekturę jeszcze ciekawszą. Tak, jest to literatura łatwa lekka i przyjemna -- miła rozrywka intelektualna, doskonale działająca na wyobraźnię.. Ów "rower treningowy", jak określa fantasy Terry Pratchett -- przyciągający do czytania, rozpalający tę, zanikającą w obrazkowym społeczeństwie, pasję.
Niemniej lada dzień dane nam będzie oglądać kinową interpretację wiedźmińskich opowiadań -- stającą w szranki z "importowanym" Władcą Pierścieni rodzimą produkcję z białowłosym Michałem Żebrowskim i hedonistą Zbigniewem Zamachowskim. Czy obraz podoła stawianym mu wymaganiom fanów, czy dorówna książce?
Ja mam już porównanie. =]